luty ;

Gdy uczę się być dla siebie czuła

Są słowa, które nie są poradą ani odpowiedzią.

Są tylko cichym spotkaniem ze sobą.


Ostatnio zauważam, jak łatwo być dobrą dla innych.

Jak naturalnie przychodzi mi zrozumienie, cierpliwość, ciepło.

A potem wracam do siebie

i staję się surowsza niż ktokolwiek inny.

Ciało czasem mówi: odpocznij.

A ja odpowiadam: jeszcze chwila, jeszcze muszę.

Dusza tylko patrzy i czeka, aż w końcu ją usłyszę.

Luty przypomina mi coś prostego:

że miłość nie zaczyna się na zewnątrz.

Zaczyna się tu. W środku.

W sposobie, w jaki do siebie mówię,

w zgodzie na zmęczenie,

w wybaczaniu sobie słabszych dni.

Może dziś nie muszę niczego naprawiać.

Może wystarczy, że będę dla siebie łagodniejsza.

I tylko jedno pytanie zostaje ze mną na dziś:

Czy traktuję siebie tak czule, jak traktuję tych, których kocham?

A Dusza szepcze cicho:

Bądź dla siebie domem, nie zadaniem do wykonania

z miłością Matachaja


GDY UCZĘ SIĘ BYĆ DLA SIEBIE CZUŁA
Przewijanie do góry